W poszukiwaniu sklepu

Friday, 06.07.2007

W tym dniu mieliśmy za zadanie znaleźć sklep z normalnymi cenami oraz kupić startery do telefonów. Za starter zapłaciliśmy 10?, od tej pory każdy z nas miał swój nowy hiszpański numer telefonu. Cały czas mieliśmy problem z kupowaniem jedzenia, niestety ale w małych sklepikach ceny są raz większe, dzięki naszemu kontaktowi zostaliśmy zaprowadzeni do sklepu sieci Mercadona. W nim poczuliśmy się jak w rodzimym mieście (chińskie zupki, woda) wszystko w normalnych cenach. I tak nam minął kolejny gorący dzionek. Wieczorkiem wino na tarasie, a potem romantyczny spacer, niesamowicie zatłoczonymi uliczkami (23:00) miasta i przejście się plażą.

Zaobserwowaliśmy ciekawe zjawisko mianowicie, wszyscy nagminnie przechodzą na czerwonym świetle, uważając tylko na to by nie zostać potrąconym. Co na to policja? A no nic, mają to głeboko gdzieś...

Komentarze:

Menu:

  1. O blogu
  2. Wszystkie wpisy
  3. Wszystkie galerie
  4. Atom (RSS)

Kontakt:

  1. e-mail

© 2007-2009 Daniel Stalica